Szanowny Czytelniku, niniejszy blog ma charakter wyłącznie informacyjny. Wszystkie wpisy zostały stworzone w oparciu o moje prywatne doświadczenia związane z walką z tą chorobą. Nie zajmuję się leczeniem ani diagnostyką chorób, a przekazane na tym blogu informacje mogą być jedynie wskazówką, a nie skuteczną terapią w leczeniu chorób odkleszczowych. Nie wyrażam zgody na kopiowanie treści tego bloga ponieważ jest to moja własność. Dziękuję za zrozumienie. 

< Wstecz

Dalej >

Dieta

 

"Jestem tym co jem". Jedną z największych korzyści terapeutycznych poza ziołami przynosi dieta. Kiedyś jako doświadczony mięsożerca przebierałem w wędlinach, kiełbasach, parówkach i polędwicach. Dzisiaj mięso jem tylko jednego dnia w tygodniu, nie dużo i tylko z dwóch powodów;

a) ponieważ je lubię,

b) aby dostarczyć organizmowi aminokwasów.

Unikam wędlin, parówek, kiełbas i kurczaka. Te mięsne weekendowe wyskoki opierają się na odrobinie wołowiny, kaczki lub indyka. Reszta mojej diety oparta jest na warzywach, ziarnach, przyprawach, owocach, orzechach, miodzie, ciemnym chlebie i jajkach z pewnego źródła. Jeszcze do niedawna zajadałem sery w każdej postaci, ale to był błąd. Miałem straszne problemy gastryczne, czułem się ospały, a do tego wyczytałem, ze niestety nabiał przyczynia się do powstawania biofilmu bakteryjnego. Z uwagi na to, że jedną z moich koinfekcji, która wyszła dodatnio w badaniach jest Yersinia (bakteria bytująca w układzie pokarmowym) to na dietę muszę zwracać szczególną uwagę. Z dozwolonych „nabiałopodobnych” rzeczy preferuję kefiry bez cukru i właśnie jajka (bo strasznie je lubię). Tony czekolady, cukru, kawy ze śmietanką i słodkie jogurty... Niestety nie dla nas. Cukier jest pożywką dla bakterii i drożdżaków i to właśnie z niego czerpią one siłę i energię do walki przeciwko naszemu układowi odpornościowemu. Jeżeli powiedziałbym, że sam trzymałem się tak restrykcyjnie „diety antyczekoladowej” to bym skłamał. Czasami nie mogę się oprzeć i jem coś słodkiego, ale to jest trochę błąd bo w ten sposób znowu o kilka metrów oddalam się od celu jakim jest zdobycie przewagi nad patogenami. Jeśli natomiast ktoś jest podczas terapii ABX (antybiotyki) wtedy cukier jest kategorycznie zabroniony. Pamiętajcie, że przerost grzyba Candida albicans jest gorszy i trudniejszy do leczenia niż borelioza i koleżanki. Poniżej podam Wam takie przykładowe moje menu:

 

  • Śniadanie: Trzy kromki ciemnego chleba na naturalnym zakwasie posmarowane masłem, humusem z ciecierzycy lub pomidorów, ogórek świeży, papryka żółta, pomidor, bazylia/koper, pieprz i odrobina soli. Opcja numer dwa: Jajecznica na maśle/oleju kokosowym nierafinowanym z cebulką i pieczarkami, przyprawione papryką czerwoną i curry i do tego dwie kromki ciemnego pieczywa z masłem. Opcja trzecia: Trzy kromki ciemnego chleba ze smalczykiem warzywnym (bez mięsa), pomidor, bazylia/koper, pieprz lub papryka chilli. Poszukajcie czarnej rzepy i codziennie zjedzcie sobie solidny plaster tego warzywa. Wspomaga trawienie i jest bakteriobójcza.

     

  • Obiad: Ziemniak gotowany, brokuł, gotowana marchewka z groszkiem, kompot z wiśni. Opcja druga: Ziemniak gotowany z koperkiem i cebulką, jajko sadzone, surówka z białej kapusty z dodatkiem oliwy z oliwek. Opcja trzecia: Chińszczyzna bez mięsa czyli wszystkie warzywa które mam pod ręką do piekarnika. Opcja czwarta: Batat pieczony, szpinak (przyprawiony) i kalafior gotowany. Opcja piąta: Kasza gryczana, pesto z pieczarkami i brokułem/kalafiorem lub fasolką szparagową w sezonie. Opcja szósta: Fasolka po bretońsku bez mięsa, za to z cebulką, pieczarkami, pomidorami i przyprawami. Do tego kromka chleba. Zupy warzywne nawet każdego dnia.

     

  • Kolacja: Pestki dyni, słonecznika, orzechy włoskie, rodzynki, migdały, czasami jakieś paluszki z makiem, generalnie małe przekąski jak mam ochotę.., no i czekolada raz na jakiś czas bo wytrzymać nie mogę, ale to błąd, nie róbcie tego bynajmniej na początku, a słodkie rzeczy praktycznie w ogóle wyeliminujcie.

 

Wracając do mięsa. Niestety, ale ciężko się trawi, powoduje stany zapalne w układzie pokarmowym, a na dodatek zdarza się, że pochodzi od chorych zwierząt, które nie widziały światła dziennego, trawy ani deszczu. Sam po sobie odczuwałem znaczną różnicę pomiędzy sytym obiadem mięsnym, a warzywnym. Niestety po mięsie byłem po prostu nieaktywny przez jakiś czas, twarz mi puchła, a bęben przypominał ciężarną panienkę. Soczki, soki, nektary, napoje w zasadzie możecie wykluczyć. Sam cukier i nic więcej, o ile soki tłoczone, wyciskane z owoców są w miarę OK tak nektary i napoje to największe badziewie. Jeżeli wybieram soki to z granatów, brzozy, jabłek (tłoczony), śliwka, grapefruit (Ważne żeby nie z koncentratu). Resztę sobie odpuśćcie. W sezonie letnim owoce z ogrodu jak najbardziej, rabarbar, jabłko, winogron, maliny, wiśnie, porzeczki i wszystkie warzywa hurtem. Banany większość speców od leczenia borelki odradza nawet zdecydowanie, osobiście jak ostro ćwiczyłem to jadłem, ale z umiarem i tyle.
Szanowni Państwo, ja nie jestem dietetykiem, wymieniłem składniki, które mój organizm dobrze toleruje i po których dobrze się czuję. Jestem zwolennikiem warzyw i świeżych owoców w sezonie letnim. Jeżeli macie Państwo wiedzę z zakresu dietetyki to już jesteście o wielki krok naprzód.

 

Krzysztof

19 lutego 2019