19 lutego 2019

 

Niestety tego nie unikniemy i musimy się liczyć z wydatkami na rzecz tak bardzo nielubianych przeze mnie koncernów farmaceutycznych, które zrobią wszystko żeby zepsuć nam zdrowie tylko po to aby później nam je naprawiać „lecząc” objawowo swoimi specyfikami. SM- nieuleczalne, SLA- nieuleczalne, RZS- nieuleczalne, Cukrzyca- nieuleczalna, Miażdżyca- nieuleczalna, Toczeń Rumieniowaty- nieuleczalny, Łuszczyca- nieuleczalna, Grypa- nieuleczalna (tak, na grypę nie ma lekarstwa innego jak nasz układ odpornościowy), Choroby tarczycy (Hashimoto, Gravesa- Basedova)- nieuleczalne, rak płuc, trzustki, wątroby, mózgu- nieuleczalne! Zawsze uważałem, że leczenie to czynności medyczne podejmowane w celu skutecznego wyeliminowania jednostki chorobowej, ale się myliłem. Dzisiejsze leczenie to nic innego jak (i tutaj brakuje mi słowa) maskowanie, łagodzenie dolegliwości, ale nie leczenie. Oglądam programy telewizyjne, w których blok reklamowy jest wręcz zdominowany przez koncerny farmaceutyczne i śmiać mi się chce, a w zasadzie to płakać „Chcesz świetnie oddychać psikaj do nosa Nasze Gówno i zniszcz trwale śluzówkę”- efektem tego będzie chroniczny katar, na który będziesz cierpiał miesiącami z alergią w pakiecie. „Chcesz zwiększyć odporność weź naszą Ruto-witaminkę, która ma dawkę aż 1000 mg kwasu L-askorbinowego”- tylko wytłumaczcie mi proszę jak można przyjąć dawkę na przykład 1000 mg za terapeutyczną dla każdego? Przecież inna jest tolerancja organizmu dla mnie ważącego 85 kilogramów, inna dla Gośki warzącej 48 kg, a inna dla wuja Bronka, który 115 kg przeszedł w zeszłym roku i pnie się w górę. Większość tych rozpuszczalnych kapsułek zawiera aspartam, straszne gówno. Jak się zrobi głośno o aspartamie to koncerny zaczną pisać na opakowaniach, że nasz specyfik nie zawiera aspartamu!!! Tylko czemu truli nas tym przez lata i dopiero jak pojawiło się widmo spadku sprzedaży to z niego zrezygnowali? Bo to gnoje nastawione na zysk, a nasze zdrowie najmniej ich interesuję i tyle.

"Chcesz mieć wzrok jak Sokół Wędrowny zażywaj naszą Luteinkę”. Tylko, że problemów z tą „luteinką” jest kilka, a mianowicie po pierwsze primo Luteina dostarczana w formie suplementu diety sama w sobie nie za bardzo chce przekraczać barierę Krew-Mózg, Krew-Oko. Potrzebuje do tego transportera chociażby Zeaksantyny i oczywiście większość supli zawiera tak połączone składniki w proporcji mniej więcej 5:1 tylko, że mało kto wspomina o tym, że ta mała kapsułka trafia do naszego przewodu pokarmowego i żołądka, którego kwasy skutecznie rozpuszczają naszą magiczną tabletkę neutralizując w ten sposób jej składniki, a tylko nieliczna część jej dobroczynnej zawartości trafi tam gdzie powinna czyli do siatkówki oka. Reszta trafi wiecie gdzie? Do dupy (przepraszam, ale taka jest prawda). Za chwilę w telewizji przebiorą jakąś blondynę w biały kitel i zrobią z niej Panią Magister. I tak Pani Magister pierdzieli o naturalnej witaminie trzymając pudełko w ręku. Naturalnej czyli jakiej? Czy to pudełko, które trzyma Pani Magister urosło na drzewie na działce? Bo jeśli tak to jest to naturalna witamina, ale jeśli powstała w fabryce należącej do koncernu farmaceutycznego to raczej z naturą nie ma wiele wspólnego.., no nie wiem, mylę się?... Istnieje karotenoid pochodzenia naturalnego pozyskiwany z alg, który nazywa się Astaksantyna, którą brałem, i która faktycznie działa, ale o tym powiem przy okazji rozpiski na temat mojej suplementacji specyfików w walce o zwiększenie odporności. Podczas mojej batalii brałem wiele witamin i największym problemem jest to, że są to syntetyki w większości skutecznie neutralizowane przez kwasy żołądkowe. Aby ominąć ten naturalny proces niektórzy podają witaminy podjęzykowo lub dożylnie. Ja zdecydowałem się tylko na witaminę C w dawkach 15 000 tysięcy jednostek i kwas ALA 600mg w roztworze z solą fizjologiczną (dożylnie). Tutaj nie ma żartów i nie róbcie tego na zasadzie mojego „widzi-mi-się tak” Po pierwsze roztwory muszą być mega sterylne!!, ponieważ „uderzając po kablach” (w żyłę) omijacie wszystkie naturalne mechanizmy obronne organizmu. Po drugie dawki muszą być precyzyjnie dobrane bo może się okazać, że zejdziecie na skutek przedawkowania Methylocobalaminy, a nie boreliozy. Po trzecie niektóre związki jak chociażby kwas ALA rewelacyjnie chelatuje metale ciężkie, ale równie skutecznie usuwa dobre i potrzebne związki z organizmu dlatego należy cały czas kontrolować w surowicy poziomy sodu, potasu, magnezu itd. Naprawdę musicie się dobrze zagłębić w temat żeby rozpocząć przygodę z wlewami dożylnymi. Istnieją choroby i dysfunkcje, które wykluczają stosowanie terapii wlewów dożylnych!!! Pamiętajcie bo nawet możecie nie wiedzieć o tym, że Wasz organizm nie będzie tolerował wlewów i skończy się to tragicznie. Przez tą terapię nie może prowadzić Was internet tylko człowiek, który zna się na rzeczy i będzie stale Was kontrolował.

Czy wiecie jak farma-giganci dbają w Polsce o to żeby nas nic nie bolało? Wprowadzają Ketanol bez recepty. Bardzo silny lek przeciwbólowy, który nawet w USA, kolebce współczesnej farmacji uważany jest za wielkie zło, które powoduje poważne konsekwencje zdrowotne (tak na marginesie). No cóż świata nie zmienimy, ale siebie możemy. W kolejnych artykułach opiszę dla Was wszystko co zapamiętałem i zanotowałem w czasie walki z chorobą; strategia, witaminy, dieta, ćwiczenia, medytacja, zioła i efekty, które obserwowałem podczas dwuletniej drogi do względnej homeostazy (równowagi) organizmu. Były polepszenia i pogorszenia, płacz, łzy, zwątpienie i długotrwały brak efektów. Były chwilowe poprawy i tygodniowe doły, ale była też iskierka nadziei. Każda poprawa samopoczucia, która przychodziła z takim trudem i tak długo była wyczekiwana trwała za każdym razem odrobinę dłużej co dawało mi nadzieję, że kropla po kropli mój organizm odbudowuje swoją potęgę i przewagę !!! Z uwagi na to, że informacji będzie bardzo dużo i do teraz zastanawiam się jak to wszystko chronologicznie poskładać w logiczną całość spróbuję podzielić wszystko na rozdziały. Przykładowo rozdział 1- Oczyszczanie, rozdział 2- Witaminy, rozdział 3- Zioła i tak dalej... To do dzieła!!!

 

Krzysztof

Farmakologiczny śmietnik

Dalej >

< Wstecz

Szanowny Czytelniku, niniejszy blog ma charakter wyłącznie informacyjny. Wszystkie wpisy zostały stworzone w oparciu o moje prywatne doświadczenia związane z walką z tą chorobą. Nie zajmuję się leczeniem ani diagnostyką chorób, a przekazane na tym blogu informacje mogą być jedynie wskazówką, a nie skuteczną terapią w leczeniu chorób odkleszczowych. Nie wyrażam zgody na kopiowanie treści tego bloga ponieważ jest to moja własność. Dziękuję za zrozumienie.