Szanowny Czytelniku, niniejszy blog ma charakter wyłącznie informacyjny. Wszystkie wpisy zostały stworzone w oparciu o moje prywatne doświadczenia związane z walką z tą chorobą. Nie zajmuję się leczeniem ani diagnostyką chorób, a przekazane na tym blogu informacje mogą być jedynie wskazówką, a nie skuteczną terapią w leczeniu chorób odkleszczowych. Nie wyrażam zgody na kopiowanie treści tego bloga ponieważ jest to moja własność. Dziękuję za zrozumienie. 

Dalej >

< Wstecz

Oczyszczanie organizmu

 

  • Kosmetyki: Niestety większość kosmetyków, których do tej pory używaliście powinna trafić do śmieci. Ja kupując cokolwiek analizuję skład i staram się nie używać żeli do mycia, które mają w swoim składzie SLS, parabeny, aluminium i inne chemiczne dodatki poprawiające zapach, wygląd, właściwości czyszczące i konsystencje takiego specyfiku. Twarz i ręce myję zwykłym, bezzapachowym mydłem (im mniej składników wymienionych na odwrocie opakowania tym lepiej dla nas). Żele do mycia używam najczęściej marki Siberica, z uwagi na składniki (dużo ekstraktów kwiatowych i stosunkowo mało w porównaniu do reszty ciężkiej chemii), bardzo lubię i stosuję do mycia całego ciała mydło Babuszka Agafia (dużo ekstraktów ziół i kwiatów, można myć włosy). Dezodorantów nie używam w ogóle odkąd odkryłem oliwę magnezową, którą używam jako antyperspirantu. Przygotowanie takiego specyfiku zajmuje mi 10 minut i kosztuje około 3 złotych za 300 mililitrów. Skład, sposób przygotowania i właściwości macie tutaj:

    https://naturalnienaturalni.pl/oliwa-magnezowa-prosty-i-skuteczny-sposob-na-uzupelnienie-niedoborow-magnezu/ Pasty do zębów używam wyłącznie tych, które mają w swoim składzie jak najmniej chemikaliów (Lavera, Weleda, BioMed, Natura Siberica, Babuszka Agafia). Unikajcie produktów znanych i potężnych koncernów, które zalegają tonami na półkach marketowych. Stan naszych zębów jest bardzo ważny i ma wpływ na kondycję układu immunologicznego. Często nawet nie wiemy o stanie zapalnym z powodu dziurawego zęba, który się psuje. Perfumy, które uwielbiam nie stosuję na skórę. Zwyczajnie na koszulkę, która wisi na wieszaku dosłownie psikam mgiełkę ulubionego zapachu i to na tyle. Kremów do rąk generalnie nie stosuję, jeśli jest w mroźne dni naprawdę źle wtedy odrobinę bezwonnego kremu na bazie wazeliny i to tyle.

     

  • Urządzenia elektroniczne: Telefon, bluetooth, WiFi i inne tego typu rzeczy ograniczam do minimum. Staram się nosić telefon w kieszeni kurtki, a nie w spodniach, jak mam plecak to w plecaku, jak przez niego gadam i jest taka możliwość to włączam głośnik, a nie trzymam urządzenie przy uchu. Jadę samochodem to telefon kładę w aucie, a nie trzymam przy sobie, nie używam internetu to go wyłączam, nie potrzebuje bluetooth to go nie włączam, na noc wyłączam wszystko i mam to gdzieś. Czy są jakieś dowody na szkodliwe oddziaływanie tych urządzeń na zdrowie człowieka? Nie wiem, ale uważam, że gdybyśmy sporadycznie byli narażeni na działanie tych „deviców” wtedy pewnie nic by nam nie groziło, ale my te elektroniczne gówna nosimy w kieszeni przez kilkanaście lat naszego życia non stop!, a niektórzy nawet śpią z włączonym telefonem przy głowie, opaską badającą jakość snu i laptopem w nogach. Oczywiście ja nie wykładam mieszkania tajemniczymi siatkami przeciwpromiennymi i nie latam w kombinezonie „anty-tele-komórkowym”, ale staram się w miarę możliwości ograniczać kontakt z urządzeniami elektronicznymi w moim najbliższym otoczeniu.

     

  • Sen: To kolejny jeden z najważniejszych elementów terapii leczenia chyba wszystkich chorób na ziemi. Zdrowy sen to regeneracja czyli odbudowa całego organizmu. Problem w tym, że ja spać nie mogłem dłużej niż 4,5 godziny, a czasami całą noc w ogóle. Organizm, który boryka się z chorobami odkleszczowymi potrzebuje minimum 8 godzin snu + krótkie drzemki w ciągu dnia jeśli organizm się tego domaga. Prawdopodobnie z powodu osłabienia rozstrojonego organizmu na skutek długotrwałej walki z chorobą zaburzony jest naturalny proces wydzielania melatoniny przez szyszynkę dlatego mamy problemy z zasypianiem. Badania prowadzone przez doktora Klinghardta dowodzą, że w stanach rozległej infekcji organizmu wskazane jest suplementowanie liposomalnej melatoniny. Ja niestety na początku swojej drogi nie znalazłem żadnej informacji na ten temat więc nie zażywałem tego specyfiku dlatego nie wiem jakie jest jego rzeczywiste działanie na organizm. Męczyłem się wiele miesięcy z brakiem normalnego snu. Zapoznać się z tym suplementem możecie tutaj https://www.pureformulas.com/oncotonin-10-mg-30-capsules-by-ecological-formulas.html
     

  • Sport: Zachowanie sprawności fizycznej to podstawa i nie wyobrażam sobie walki z chorobą bez aktywności ruchowej. Posłuchajcie, wiem, że wielu z Was cierpi z powodu bólu stawów, ja na szczęście praktycznie w ogóle nie miałem (poza krótkimi epizodami) problemów z kolanami, barkami czy łokciami. Chociaż sam biegałem podczas choroby to nie nakłaniam Was do tego żebyście nie nabawili się kontuzji. Najlepsze efekty odczuwałem po treningach pływackich. Po prostu wskakiwałem do basenu i na tyle ile miałem sił pływałem przez 45 minut w tą i z powrotem. Tylko ja mówię o pływaniu, a nie o spacerowaniu w czepku co chwilę rozglądając się na innych. Wchodząc do basenu musicie pływać, a nie się pluskać jak w SPA nad morzem. Podsumowując: Spacerujcie, pływajcie i uprawiajcie gimnastykę. Zauważyłem pewną zależność, otóż często po przebudzeniu czułem się obolały i zmarnowany nie wyobrażając sobie treningu biegowego czy pływackiego tego dnia. Już po kilkunastu minutach aktywności objawy jakby zanikały.., a ja nie widziałem dlaczego tak się dzieje. Okazuję się, że te cholerne bakterie nie lubią wzrostu temperatury na skutek rozgrzania mięśni, przeraża je również dotlenienie organizmu i rozszerzenie naczyń krwionośnych spowodowane wysiłkiem fizycznym bo wtedy nasze limfocyty i makrofagi z łatwością docierają do komórek i są w stanie skuteczniej walczyć z patogenem. Każda forma aktywności fizycznej stymuluje układ odpornościowy i to odczujecie. Zresztą kiedyś czytałem, że dużo ludzi ze zdiagnozowaną boreliozą ma zwężone naczynia krwionośne widoczne w obrazie MRI. Bogata w tlen krew dociera do każdej komórki naszego organizmu, a pamiętajcie, że bakterie Borreli są beztlenowe co oznacza, że tlen jest dla nich śmiertelną trucizną.

     

  • Komora hiperbaryczna: Nie wiem nie próbowałem, ale powiem Wam jedno. O ile w przypadku walki z krętkami boreliozy komora wydaje się być bardzo rozsądnym rozwiązaniem ponieważ Borrelia jest bakterią beztlenową, to w przypadku jeśli macie aktywną infekcję Bartonellą, która jest bakterią gram ujemną tlenową to dosłownie otwieracie jej drogę do wolności. Uważajcie na to!!!.

     

  • Biorezonans: Nie wiem, nie próbowałem, ale widziałem wyniki gościa, który ponad rok czasu na takie zabiegi chodzi. Objawów choroby faktycznie nie ma, ale jego wyniki Western Blot w obu klasach dosłownie wychodzą poza skalę. Jest bezobjawowy, ale zdrowy nie jest na bank.

     

  • Sauna: Słyszałem naprawdę różne opinie na ten temat, ale ja powiem tak, chodziłem i czułem się lepiej. Jeśli ktoś będzie Wam opowiadał, że w saunie krętki boreliozy giną to nie wierzcie w to.., to po prostu niemożliwe. Ponoć Niemcy prowadzili eksperymentalną terapię podnosząc w kontrolowany sposób temperaturę ciała człowieka (Hipertemia) do nieco ponad 42 stopni celsjusza wiedząc, że krętek ginie w takich temperaturach. Nie wiem jakie były tego rezultaty, ale w saunie temperatura waszego ciała na bank nie wzrośnie za dużo. Osiągniecie natomiast inny efekt, a mianowicie będziecie pozbywali się toksyn z organizmu. Uczulam Was na jedną rzecz, nie wskakujcie pod zimny prysznic od razu po wyjściu z sauny dlatego, że w ten sposób zamykacie pory skóry i cała kuracja bierze w łeb. Wypoćcie się, usiądźcie wygodnie i pozwólcie żeby Wasz organizm pracował w Waszym imieniu. Pamiętajcie o uzupełnianiu płynów!!! Woda to podstawa.

 

  • Odrobaczanie, hydrokolonoterapia, ozon: Niektórzy twierdzą, że zdrowie zaczyna i kończy się w jelitach i ja się z tym zgadzam. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile złogów, bakterii, resztek niestrawionych pokarmów i robali zalega w naszych brzuchach. Trzeba się tego pozbyć, a to są kilogramy, a nie gramy. Przeszedłem odrobaczanie i hydrokolonoterapię ozonowaną wodą. Nic przyjemnego, trochę irytujące, ale jeśli się na to zdecydujecie wtedy zobaczycie co nosiliście w sobie latami.., i długo będziecie o tym pamiętać. O ile do jelita cienkiego w życiu się nie dostaniecie tak sama zawartość jelita grubego zrobi na Was ogromne wrażenie. Ja osobiście korzystałem z usług Pani Doroty Kimel, oto link do strony http://www.centrumpeloha.eu/kontakt/ Co do metody ozonowania krwi to niestety nie wiem, nie próbowałem, nie wypowiadam się. Wiem, że w ofercie tego gabinetu jest ta metoda leczenia i zabiegi wykonuje lekarz medycyny, i to tyle mojej wiedzy na ten temat.

     

  • Pierwszy zestaw ziół: Pamiętam, że jako nastolatek piłem taki wynalazek, który nazywał się ALVEO. Była to kompozycja ziół opatentowana przez jakiegoś Kanadyjczyka, który stworzył nawet własną plantacje roślin wykorzystywanych do tworzenia tego eliksiru. Złego słowa nie mogłem powiedzieć bo jako dziecko w ogóle się nie przeziębiałem pijąc jego zioła. Kuracja jest droga bo jedna butelka kosztuje około 135 złotych i pijąc 1 kieliszek rano na czczo pół godziny przed posiłkiem i jeden wieczorem przed snem butla starczy na jakieś dwa tygodnie, ale warto bo to pomoże oczyścić Wasz organizm. Kuracja powinna trwać około 3 miesiące. Powinno zniknąć większość dolegliwości gastrycznych jeśli takie Wam dokuczają. Poczytajcie opinie i sami podejmijcie decyzję. Innych produktów tej firmy nie próbowałem, ale jakoś nie mam zaufania. http://www.alveoakuna.pl/produkty/alveo/ Jeśli będą Wam wmawiać, że Alveo Was wyleczy to od razu mówię, że nie wyleczy, ale wspomóc wspomoże.

     

  • Wlewy dożylne: Tutaj nie ma żartów, ja zdecydowałem się na kwas ALA (alfa liponowy) Biomo-lipon 600mg z roztworem soli fizjologicznej. W Polsce tego nie da się kupić, ale za to w niemieckiej aptece już tak i to bez problemu. Kwas ALA ma niesamowite właściwości regeneracji komórek wątroby, usuwania metali ciężkich i regulacji poziomu cukru we krwi. Dobrych właściwości tego specyfiku jest znacznie więcej, ale o tym poczytajcie na własną rękę. Przeszedłem kurację składającą się z 10 wlewów dożylnych i uważam, że to nie jest pic na wodę. Mniej więcej w połowie kuracji poczułem, że po każdym treningu biegowym mój pot ma metaliczny zapach, a to był znak, że faktycznie organizm zaczyna pozbywać się toksyn i metali. Bliżej końca kuracji zrobiłem morfologię w kierunku prób wątrobowych i „voila” pierwszy raz od wielu miesięcy ALT, AST i GGTP były w normie i to bliżej środka niż górnych wartości normy. Wlewy robiłem co drugi dzień naprzemiennie z wlewami z witaminą C. Ja używałem niemieckiego Pascorbinu 7.5 g x2 czyli 15 gramów= 15 000 tysięcy jednostek na jeden wlew oczywiście w roztworze z solą fizjologiczną. Czy był jakiś efekt terapeutyczny nie wiem, ale psychicznie miałem wrażenie, że przez jakiś czas po wlewie miałem więcej energii (podkreślam, to mogło być subiektywne odczucie). Nie bawcie się we wlewy dożylne na własną rękę metodą chałupniczą. Tylko specjalistyczny gabinet, placówka medyczna lub lekarz, który będzie Was pilnował może podjąć decyzję o wdrożeniu tej metody leczenia.

     

  • Inne metody detoksykacji: Wiem, że się powtarzam, ale jeszcze raz namawiam Was do poczytania metod detoksykacji organizmu opracowanych przez doktora Dietricha Klinghardta. Słyszałem o metodzie z użyciem chlorelli i kolendry, a dokładnie moczeniu stóp w jakimś roztworze i zażywaniu tych specyfików, ale nie praktykowałem tego. Według tego doktora pozbycie się metali ciężkich i toksyn z organizmu to praktycznie zero objawów pomimo aktywnej infekcji bakteryjnej!!!

 

Podsumowanie rozdziału: Kolejność rozdziałów, w których opisuję poszczególne etapy walki z chorobą nie są przypadkowe. Pamiętajcie, że bez zerwania z nałogami, usunięcia pasożytów i robaków z organizmu, pozbyciu się metali ciężkich i toksyn nie ma mowy o rozpoczęciu walki z bakteriami odkleszczowymi. Robi się błędne koło gdyż mikroorganizmy w naszym ciele tworzą swoisty ekosystem pełen zależności. Niewykluczone, ze lekooporność niektórych bakterii wynika ze zdolności modyfikacji ich własnego DNA, po prostu przystosowują się do niekorzystnych warunków panujących w ich środowisku naturalnym, czyli naszym organizmie podczas kuracji. Jeżeli nie pozbędziecie się toksyn z organizmu to zażywanie witamin i minerałów nie będzie miało większego sensu gdyż ich wchłanialność będzie znikoma. Dlatego tak ważna jest chronologia w postępowaniu.

O ile rozdział pierwszy jest dosyć prosty do realizacji bo o sukcesie zadecyduje tylko Wasza silna wola o tyle rozdział drugi ciągnął się u mnie w nieskończoność. Wiele razy wątpiłem czy to naprawdę działa, czy to nie są przesądy i zabobony. Przecież objawy wcale nie ustępowały na długo, a wręcz często nasilały się lub dochodziły nowe, a stare wracały i tak bez przerwy. Uwierzcie, to ma sens i działa.

 

Krzysztof

19 lutego 2019